Wzięli kredyt na dwadzieścia lat na zakup i remont mieszkania. Kupili mieszkanie od dewelopera, piękne 78 metrów kwadratowych, w dobrej dzielnicy jednego z większych, polskich miast. Urządzali je od początku. Wybierali kolory ścian, kafelki do łazienki, panele na podłogę, później dodatki – firany, zasłony, pościel. Zadowoleni z efektu mieszkali w nim przeszło 2 lata. I wówczas narodził się pomysł, by sprzedać je z zyskiem, bo wiadomo kiedyś za metr płacili mniej niż dostaną teraz. Ponadto jest już wyposażone, więc i tak mogą liczyć na przeszło siedem tysięcy za metr. Chętnych w tej cenie było niewielu, postanowi więc, że spuszczą troszeczkę, bo w tym samym czasie nadarzyła się świetna okazja – by kupić stary dom, przedwojenny. Wolnostojąca willa była trochę zaniedbana, ale mieli plany i marzenia z nią związane, nie chcieli odpuścić. Sprzedali więc swoje mieszkanie, znacznie poniżej swoich oczekiwań cenowych za metr i przenieśli się do nowego lokum. Wtedy się właśnie wszystko zaczęło. Remont mieszkania za remontem.
Najpierw trzeba było zrobić elewację, a bo to brzydka i szara. Dachówkę wymienić przy okazji i okna. Później, kiedy myśleli, że już tylko kosmetyka im pozostała, zaczął się remont w środku. I tak się ciągnie do dziś. A od zakupu domu minął już rok, dziewięć miesięcy i dwadzieścia dni.
Owszem, są miesiące kiedy nic robić nie trzeba, ale to zaraz śnieg spadnie i taras zaczyna przeciekać, pozostawiając okropne ślady na suficie w dużym pokoju oraz zacieki na niedawno, bo jakieś pół roku, pomalowanej ścianie. I znowu trzeba robić remont. Tak naprawdę nie ma on końca. W starych domach zawsze jest coś do zrobienia, nawet wtedy, gdy myśli się, że to już naprawdę koniec remontu.
Remont mieszkania
~ 17 Feb 2010 ~
Opublikowane w kategorii Informacje
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.